Na rozpoczęcie sezonu górskiego 2025 pojechalim w dniach 16-22 kwietnia 2025 r. na Słowację. Zbiegło się to ze Świętami Wielkanocnymi, ponieważ wtedy jest najdłuższa przerwa w szkole, co miało szczególne znaczenie dla Moniki, ponieważ nauczyciele nie mogą brać urlopu w trakcie roku szkolnego.
Wybór padł na okolice Żyliny - mieliśmy tu niedokończone interesy w zakresie zdobywania szczytów do odznak, żeby już następnym razem ogarnąć inną okolicę. Nie mieliśmy jednak zbyt łatwego zadania - ze względu na psa, który wychodzi 75 razy dziennie, szukamy zawsze obiektu z ogrodzonym terenem i przyjaznego zwierzętom domowym, a to znacznie ogranicza wybór. Dodatkowo okazało się, że zaczęliśmy szukać zbyt późno, a Słowacy też lubią wyjeżdżać na święta. Z tego powodu w Terchowej, która stanowiła poprzednio dla nas optymalną bazę wypadową, nie było już niczego wolnego. Udało się jednak znaleźć ogrodzony dom w podżylińskiej wsi Podhorie.
Tuż przed wyjazdem okazało się, że źle z Teściem, więc skorzystaliśmy z opcji bezpłatnego odwołania na bookingu, ale napisaliśmy właścicielowi, że jeśli sytuacja się poprawi, a dom będzie wolny, to chętnie przyjedziemy. Miły właściciel zdjął ofertę z bookingu i powiedział, że w ten sposób rezerwuje ją dla nas. Napisał: "Vam zmeni situacia staci napisat a mozete pricestovat."Okazało się, że sytuacja się zmieniła i postanowiliśmy pojechać. Gdy Bożena w końcu dotarła do nas przez Kurzętnik, ruszyliśmy taką trasą:
Około 21 dotarliśmy na miejsce, zaliczając jeszcze po drodze Lidla w Jastrzębiu Zdroju. Właściciel podał przez telefon kod do skrzynki z kluczem.Dzięki załatwieniu sprawy poza bookingiem, udało się zaoszczędzić 76 EURO (pierwotna cena to 726 EURO).
Dom przestronny, ale utrzymany w czystości średnio (dużo kurzu), dość zużyty i zostawiony pieprznik, jakby mieszkańcy dopiero co wyszli. Plus taki, że nie śmierdziało.
 |
| na zdjęciach widać dodatkowo nasz pieprznik :-) |
Okazało się, że właściciel, który aktualnie jest w Austrii, należy do rodziny słowacko-węgierskiej i dodatkowo mówi po polsku oraz zapewne po niemiecku.
 |
| fragment międzynarodowego księgozbioru |
Summa summarum nie było źle. Ale sam bym komuś domu w takim stanie nie udostępnił.
Dzień 1 - Zelený štvrtok:
Veľký Polom, Vysoká i Beskydok
Ale najpierw kilka kadrów sprzed domu w okolicach wschodu słońca.
 |
| Mała Fatra Krywańska |
 |
| Zamek Lietava na tle masywu Wielkiej Luki (1476 m.n.p.m.) w Małej Fatrze Luczańskiej |
 |
| wschód słońca nad szczytem Sokolie (1173 m.n.p.m.), na prawo od niego Mały Rozsutec (1344 m.n.p.m.) i Wielki Rozsutec (1610 m.n.p.m.) |
Hike nr 1 - Veľký Polom
 |
| Veľký Polom widoczny na środku zdjęcia wykonanego 25 sierpnia 2025 r. we wsi Jaworzynka w woj. śląskim, w pobliżu trójstyku granic Polski, Czech i Słowacji |
Veľký Polom (pol. Wielki Połom) to szczyt wysokości 1067 m.n.p.m. w Beskidzie Morawsko-Śląskim na granicy Czech i Słowacji. Należy do Korony Gór Słowacji, ponieważ jest najwyższym szczytem wymienionego Beskidu należącym do tego kraju. Dodatkowo zalicza się do Korony Najwybitniejszych Szczytów Słowacji i Czech.
 |
| Beskid Morawsko-Śląski na mapie |
Na początek trasy trzeba było dojechać w okolice miasta Czadca w pobliżu granicy z Polską i Czechami. Przez to miasto zresztą jedzie się do Żyliny z Polski.
Miał to być hike na rozgrzewkę, niezbyt długi. Okazało się, że był trochę dłuższy, bo zagapiłem się i poszliśmy trochę na około, ale się do tego nie przyznałem :-)
... ale w górach należy zachować powagę.
Dzięki licznym połamanym drzewom otwierały się dalekie widoki.
Dalsza wędrówka odbywa się granicą czesko-słowacką.
Dzięki ubytkom w drzewostanie, trasa jest cały czas widokowa.
Muzyka ułatwia znoszenie trudów wędrówki.
W bezpośredniej bliskości szczytu znajduje się rozstaje szlaków z groźnymi informacjami.
Wkrótce można też podziwiać panoramę obejmującą m.in. Beskid Śląski.
Po porcji haluszków/knedliczków i obowiązkowej Kofoli z kija wracamy w kierunku Słowacji.
 |
| dziwny robal |
Hike nr 2 - Vysoká
 |
| Vysoká widziana z masywu Wielkiego Jawornika (Jaworniki) na tle potężnych masywów Beskidu Morawsko-Śląskiego |
Kolejnym celem była Vysoká (1024 m.) - najwyższy szczyt Gór Hostyńsko-Wsetyńskich (Hostýnsko-vsetínská hornatina) na terytorium Czech. Nie mylić ze szczytem o tym samym imieniu w Tatrach. Rzeczona Vysoká należy do Korony Najwybitniejszych Szczytów Republiki Czeskiej.
 |
| Góry Hostyńsko-Wsetyńskie na mapie Czech |
Aby tam wejść, trzeba było przemieścić się kawałek.
Z ciekawostek: w Czechach we wsi Bílá na drodze krajowej nr 56 jest odcinkowy pomiar prędkości obejmujący całą miejscowość.
Tym razem był to krótszy hike, co nie znaczy, że był to spacerek.
 |
| tam jest jakaś tajemnica |
 |
| Widok z Wysokiej na zachód w kierunku Gór Hostyńsko-Wsetyńskich |
Hike nr 3 - Beskydok
 |
| Widok na Beskydok spod Wielkiego Jawornika |
Beskydok może nie wygląda imponująco, ale jest najwyższym szczytem pasma Turzovská vrchovina i należy do Korony Gór Słowacji.
 |
| Turzovská vrchovina na mapie Słowacji |
Żeby na niego wejść, musieliśmy się przemieścić niedaleko, na przełęcz Bumbálka.
Wejście na górę to już był taki trochę spacer.
Po drodze był jeszcze jeden szczycik - Trojačka (938 m.)
Pies się załapał na darmowy transport.
 |
| Wysoka widziana z Beskydoka |
 |
| Bumbałka znajduje się na granicy czesko-słowackiej |
Tego dnia czekała nas jeszcze tylko jazda do miejsca zakwaterowania.
Dzień 2 - Veľký piatok:
Veľký Manín
Wielki Manin (890 m.) jest najwyższym szczytem Sulowskich Wierchów. Należy do Korony Gór Słowacji oraz Korony Najwybitniejszych Szczytów Słowacji. Jego wysokość bezwzględna nie jest może duża, ale jego potężny masyw robi wrażenie zwłaszcza od strony doliny rzeki Wag, nad którą dominuje.
 |
| Sulowskie Wierchy na mapie Słowacji |
Jednakże początek dnia nie napawał optymizmem, ponieważ od rana lało jak z cebra. Na szczęście zaczęło się przejaśniać i odsłoniły się szczyty.
 |
| Sokolie, Mały i Wielki Rozsutec |
 |
| Ľadonhora (999 m.) w Górach Kisuckich |
Początek wędrówki znajdował się w pobliżu miejscowości Záskalie, dokąd dotarliśmy autostradą D1. I tu taka uwaga: lokalizacja naszej bazy, układ drogowy i wybrane szczyty do zdobycia powodowały, że autostrada ta była najwygodniejszą drogą, żeby dotrzeć do większości z nich. Ze względu na to, że autostrady w Słowacji są płatne, należało wykupić winietę, którą nabyłem przez internet za 55 PLN na 7 dni.
Atrakcją przy wchodzeniu na Wielki Manin już "na dzień dobry" jest Manínska tiesňava (Wąwóz Maniński), który stanowi przełom Manińskiego Potoku w skałach pomiędzy Wielkim a Małym Maninem.
Planowana trasa przewidywała pętlę z niewielkiego parkingu w Manińskiej Cieśniawie.
Zaczęliśmy od wizyty w Jaskini pod Czarnoksiężnikiem, do której trzeba było iść kilka minut zielonym szlakiem.
 |
| zaraz po wejściu na szlak turystów witają tablice upamiętniające poległych |
Powróciwszy na parking, rozpoczęliśmy właściwą wędrówkę.
Podczas wędrówki trzeba było przejść przez wieś Záskalie.
 |
| Wielki Manin widziany z górnej części miejscowości Záskalie |
 |
| wiosna już w rozkwicie |
Po drodze zaczęło trochę padać.
W pewnym momencie zboczyliśmy ze szlaku, żeby zobaczyć jaskinię i kilka punktów widokowych.
 |
| widzę tu pewien entuzjazm... |
 |
| ...tu już nieco mniej |
Oto Partyzancka Jaskinia:
Po wizycie w jaskini wspinaliśmy się dalej poza szlakiem, napotykając liczne ciekawe miejsca.
 |
| Skalne Okno |
 |
Widok znad Skalnego Okna: na dole wieś Záskalie , na prawo od niej - Kostolecká tiesňava, szczyt nad wsią - Havrania skala (836 m.), na prawo od niej w oddali - Žibrid (867 m.) |
|
 |
| ciąg dalszy widoku, na prawo od poprzedniego ujęcia: na środku w oddali, częściowo zasłonięty chmurami, południowy kraniec Małej Fatry, na prawo od niego - Góry Strażowskie |
 |
| człowiek nad dziurą |
 |
| Mały Manin |
 |
| Pan i Sierść |
 |
| Mały Manin, za nim szeroka dolina Wagu i w oddali pasmo Jaworników |
 |
| zbliżenie na wieś Jasenica po drugiej stronie Wagu |
 |
| Widok na Sulowskie Wierchy, a w oddali ich część pod nazwą Sulowskie Skały |
 |
| Sulowskie Skały, gdzie będziemy kolejnego dnia, od lewej Brada (814 m.), z prawej strony Rohacz (803 m.), w tle - Góry Kisuckie |
 |
| człek nad przepaścią |
Ale to nie był jeszcze szczyt góry.
 |
| atak szczytowy |
Plan przewidywał zejście żółtym szlakiem z drugiej strony i zrobienie pętli. W związku z tym schodziliśmy w kierunku doliny Wagu.
 |
| Považská Teplá, uregulowane koryto Wagu i autostrada D1, za nimi Púchovská vrchovina z widocznymi po lewej stronie ruinami Zamku Powaskiego, w tle Jaworniki |
 |
| miasto Powaska Bystrzyca, w tle Białe Karpaty z dominującym szczytem Chmeľová (925 m.) |
W pewnym momencie docieramy do drogi asfaltowej, którą przyjechaliśmy i dochodzimy nią aż do samochodu.
 |
| tam na górze byliśmy |
Potem pojechaliśmy jeszcze na obiad do Pensjonatu Manin w miejscowości Kostolec, przejeżdżając przez Kostolecką Cieśniawę. Następnie jeszcze raz przejechaliśmy przez Manińską Cieśniawę i wróciliśmy do bazy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy.
Na sam koniec dnia wyszło zza chmur słońce, by za chwilę zacząć zachodzić i stworzyć ładne światło na niebie.
 |
| Hrad Lietava |
 |
| Szczyt Wielkiej Luki (1476 m.) w chmurach |
Dzień 3 - Biela sobota:
Sulowskie Skały
Sulowskie Skały to nazwa części Sulowskich Wierchów w północnej części tego pasma. Zwane są "słowackimi Dolomitami" z racji licznych wapiennych formacji skalnych.
W linii prostej mieliśmy bardzo blisko, ale dzieliło nas pasmo górskie, które najciekawsze było z innej strony.
Samochód zostawiliśmy na płatnym parkingu, który był już prawie zapełniony. Za parkowanie zapłaciłem online.
 |
| zdjęcie wziąłem z internetu |
Plan maksimum obejmował pętlę z wejściem na Roháč (802 m.). Plan minimum przewidywał powrót z Lúki pod hradom.
 |
| plan maksimum |
Szlak od początku był wymagający.
Po niedługim czasie doszliśmy do miejsca, w którym robiło się skaliście i widokowo.
 |
| wieś Jablonové |
 |
| Žibrid (867 m.) i Dubica (810 m.) |
 |
| pierwszy piknik |
 |
| na dole wieś Súľov-Hradná |
Szlak obfitował w liczne ciekawe punkty.
 |
| tu żyje Bubo bubo |
Dla niektórych straszno, dla innych śmieszno.
Niebawem pojawił się pierwszy cel naszej wyprawy - Zamek Súľov (660 m., inne nazwy: Tvrdza Roháč, Katarínin hrad). Obecnie w ruinie, wybudowany w późnym średniowieczu jako zamek obronny.
Można jeszcze było wejść wyżej na zamek, co uczyniłem, uprzednio pozbywszy się pełnego rynsztunku.
 |
| wchodzi się najpierw przez taką szczelinę, ubezpieczoną klamrami |
 |
| szczelina od drugiej strony; potem wchodzi się tu w lewo do góry... |
 |
| ... i na górze wychodzi z takiej dziury |
Idąc dalej tym szlakiem w kierunku Lúki pod hradom, napotyka się dalsze utrudnienia.
 |
| są na przykład nie przymocowane drabiny |
Nie wiem, jak oni tam w zbrojach wchodzili.
Po zejściu do Lúki pod hradom (525 m.) zdecydowaliśmy, że idziemy dalej aż na Roháč (802 m.), czyli wybraliśmy plan maksimum.
Dzieciak wyrwał do przodu...
... i musiał czekać na przełęczy pod Bradą (Sedlo pod Bradou, 660 m.).
 |
| i znowu musi czekać |
 |
| skała z kulką |
Pod szczytem Brada znajduje się punkt widokowy Štefánikova vyhliadka z pięknymi widokami na Sulowskie Wierchy, a także Góry Strażowskie i południową część Małej Fatry.
 |
| Po lewej stronie Roháč (802 m.), dokąd zmierzamy, po prawej w oddali masyw Wielkiej Luki w Małej Fatrze |
 |
| nie tylko ja robiłem zdjęcia |
 |
| odbył się tu też ostatni piknik |
 |
| wiadomo, kto tego dnia nadawał tempo |
 |
| ostatni widok z tej strony |
 |
| kije się przydały |
 |
| wg Poli, skała w kształcie cewki moczowej |
Nie zdziwiło nas, kto w tym dniu jako pierwszy osiągnął wierzchołek szczytu.
Bardzo wiało i nie było widoków, więc szybko ruszyliśmy w dól, ponieważ mieliśmy już upatrzoną jadłodajnię - Kolibę pod Skałami.
 |
| z jakichś powodów sporo ludzi miało problem w tym miejscu |

|
W tym miejscu jest rozgałęzienie, ponieważ kiedyś szlak prowadził prawdopodobnie na wprost przez drabiny, ale obecnie jest zamknięty i obchodzi się go naokoło:
|
W tym miejscu teren zaczął robić się mniej stromy.
Poszliśmy do Koliby na skróty, ale trochę pobłądziliśmy i trzeba było nieco się wracać. Niemniej jednak dzięki skrótowi szliśmy przez widokową łąkę.
 |
| Brada (814 m.) po raz ostatni |
Zjedliśmy w Kolibie, w której trzeba było czekać na wolny stolik i przez wieś wróciliśmy do samochodu. Do domu wróciliśmy tą samą drogą.
O zachodzie słońca można jeszcze było podziwiać Małą Fatrę.
 |
| W środku Mały Krywań (1671 m.), po prawej Suchy (1468 m.) |
 |
| Rozsutece |
Dzień 4 - Veľkonočná nedeľa:
Stoh
 |
| Stoh widziany z polany Podšíp (750 m.) we Wielkiej Fatrze 27 sierpnia 2024 r. |
 |
| Stoh i Wielki Rozsutec z Podšípu 27 sierpnia 2024 r. |
Stoh (1607 m.) to wybitny szczyt w głównym grzbiecie Małej Fatry w części Krywańskiej. Oddzielony od Wielkiego Rozsuteca przełęczą Medziholie, a od szczytu Poludňový grúň Stohovym Sedlem. Należy doKorony Najwybitniejszych Szczytów Słowacji. Miało to być ukoronowanie naszego wyjazdu na Słowację.
 |
| Mała Fatra na mapie Słowacji; Stoh znajduje się w jej północnej części |
Rano przywitały nas takie widoki:
 |
| Sokolie i Mały Rozsutec |
 |
| Wielki Rozsutec |
 |
| Na środku zdjęcia - Stoh |
Wędrówkę postanowiliśmy rozpocząć w znanej nam miejscowości Terchová, a dokładnie w jej części o nazwie Štefanová położonej wewnątrz Małej Fatry.
Na miejscu jest duży, płatny parking. Od tego roku można płacić online przy pomocy kodu QR. Parkowanie samochodu osobowego przez cały dzień kosztuje 7 EUR.
Plan wycieczki przewidywał wejście na Stoha przez przełęcz Medziholie, następnie przejście na Południowy Gruń (1460 m.), zejście do schroniska Chata na Grúni (970 m.), a potem z powrotem na parking.
Ze Štefanovej szliśmy w kwietniu 2024 r. przez Horné diery na Mały Rozsutec (1344 m.), a w sierpniu przez Medziholie na Wielki Rozsutec.
 |
| po prawej - Stoh |
 |
| Skalne Miasto na zboczach Wielkiego Rozsuteca |
Szersze widoki otwierają się dopiero po minięciu Šlahorki (950 m.), a na Stohu zalega jeszcze gdzieniegdzie śnieg.
 |
| od lewej: Kraviarske (1361 m.), Žitné (1265 m.), Baraniarky (1270 m.), przełęcz Príslop (916 m.) i Sokolie (1171 m); z prawej strony w oddali wyłania się Ľadonhora (999 m.) - wybitny szczyt w Górach Kisuckich |
Dalej nie było lekko...
Po 3,5 km osiągamy przełęcz Medziholie w głównym grzbiecie Małej Fatry. To stąd szliśmy dalej 28 sierpnia 2024 r. na Wielki Rozsutec, a Bożena miała go obejść niebieskim szlakiem, ale zabłądziła.
 |
| Sedlo Medziholie i Wielki Rozsutec - czerwony szlak na ten szczyt i dalej do przełęczy Medzirozsutce jest zamknięty co roku w okresie 1 marca - 15 czerwca ze względu na ochronę przyrody |
 |
| Minčol (1394 m.) - najwyższy szczyt Magury Orawskiej, gdzie byliśmy 28 kwietnia 2024 . |
Posiliwszy się, ruszyliśmy w kierunku Stoha.
 |
| system hydracyjny się sprawdzał |
Po przeszło 500 metrów w poziomie i 200 metrów w pionie, pojawiły się widoki. Do tego czasu szło się dość stromymi, błotnistymi zakosami.
 |
| Na horyzoncie Beskid Żywiecki (Oravské Beskydy): po lewej Pilsko (1557 m.), po prawej Babia Góra (1725 m.), poniżej Magura Orawska z najwyższym widocznym szczytem Paráč (1324 m.) |
Ale trzeba iść dalej.
 |
| Tatry i piramida Wielkiego Chocza (1611 m.) |
 |
| wspinaczka z Babią Górą w tle |
 |
| kto będzie pierwszy? |
Zdobycie Stoha to nie byle co. Z parkingu jest to 5,2 km w poziomie i aż 981 m w pionie. Dla porównania - Śnieżka (najwyższy szczyt Sudetów) z górnego Karpacza to 6,1 km i 809 m różnicy wysokości.
Po odpoczynku rozpoczęliśmy schodzenie w kierunku Stohowej Przełęczy i Południowego Grunia.
 |
| tam będziemy wchodzili |
 |
| Pola i Wielki Rozsutec |
 |
| Stoh |
 |
| Wielki Rozsutec i Stoh |
 |
| Stoh i Wielki Chocz |
 |
| od lewej: Mały Rozsutec, Wielki Rozsutec, Minczol, Stoh; pomiędzy Małym a Wielkim Rozsutecem w oddali widać Babią Górę |
 |
| Boboty i Rozsutece, poniżej Štefanová - nasz cel |
I wreszcie koniec ostatniego podejścia - Poludňový grúň (1460 m.). Jest to niewybitny szczyt stanowiący północny kraniec potężnej grani Stenów, na którym główny grzbiet Małej Fatry skręca w prawo.
Zejście na dół aż do schroniska jest bardzo strome, ale początkowe dość wygodne ze względu na ścieżkę tworzącą zakosy.
Potem, gdy dochodzi się do stoku narciarskiego, jest już prosto w dół i nie jest to przyjemne.
 |
| na dole Chata na Gruni, w tle Boboty |
W Chacie na Gruni nieco odpoczęliśmy i ruszyliśmy na końcowy etap drogi.
 |
| Widok od schroniska w kierunku szczytu Południowy Gruń |
 |
| w oddali Pupov (1096 m.) - najwyższy szczyt Gór Kisuckich, gdzie byliśmy w kwietniu 2024 r. |
 |
| Wielki Rozsutec i na dole Sztefanowa |
Po zejściu na dół, pojechaliśmy do Terchowej do naszej ulubionej Reštaurácia ITALIANA, która znajduje się tu: https://maps.app.goo.gl/vp5aA3BiyfCAHfvw8
A tu jeszcze film z jazdy do Terchowej:
Po wszystkim wróciliśmy do bazy tą samą drogą.
Dzień 5 - Veľkonočný pondelok:
Chmeľová i Veľký Javorník
Wszyscy już byli zmęczeni, więc wybrałem dwie stosunkowo lekkie trasy w Białych Karpatach i Jawornikach.
Hike nr 1 - Chmeľová
 |
| Chmeľová (w oddali na środku) widziana z Sulowskich Skał |
Chmeľová (925 m.) to szczyt w Białych Karpatach zaliczający się do Korony Najwybitniejszych Szczytów Słowacji.
 |
| Białe Karpaty na mapie Słowacji i Czech |
Aby tam wejść, trzeba odbyć podróż do sąsiedniego Kraju Treńczyńskiego.
Na miejscu okazało się, że wiele osób wpadło na ten sam pomysł, ale jakoś udało się zaparkować.
Tu też były ruiny jakiegoś zamku.
W pewnym momencie wybraliśmy jeden z wariantów szlaku. Miało być łatwiej...
...a było trudniej.
 |
| Jaworniki na mapie Słowacji i Czech. |
W pobliże szczytu można było dostać się krętymi drogami, ponieważ znajduje się tam ośrodek narciarski.
Hike miał być prosty i taki był.
Trasa generalnie raczej spacerowa, ale trzeba pamiętać, że wysoko podjechaliśmy.
 |
| Na przełęczy Gežov (1040 m.) przystanek autobusowy. Ciekawe, czy co jeździ. |
 |
| Widok na Góry Hostyńsko-Wsetyńskie z Wysoką (vide dzień 1 hike nr 3) i w tle Beskid Morawsko-Śląski z najwyższą Łysą Górą |
 |
| to już jest atak szczytowy |
Podczas schodzenia trafiliśmy na zamek.
 |
| na horyzoncie masyw Wielkiej Luki (1476 m.) w Małej Fatrze Luczańskiej |
 |
| Mała Fatra Krywańska |
Po powrocie do auta zaczęliśmy poszukiwać miejscówki na obiad. Okazało się, że znajdująca się pod Wielkim Jawornikiem Chata Bačkárka gotowała tylko do godziny 16. Udaliśmy się więc do Czech do Wielkich Karlowic. Tam wprawdzie lokale były otwarte, ale albo nie było płatności kartą, albo już nie gotowali tylko piwo wydawali. Wróciliśmy więc na Słowację, ale tam znaleźliśmy otwartą tylko restaurację z fancy mięsem. Lany poniedziałek to chyba na Słowacji najbardziej świąteczny dzień podczas Wielkanocy. Tego dnia zjedliśmy zatem żurek na bazie.
EPILOG
Na ostatni dzień planowaliśmy podczas powrotu wejście na Stożek Wielki i Kiczory w Beskidzie Śląskim, podobnie jak zrobiliśmy z Wielką Raczą w sierpniu 2024 r. Ale odpuściliśmy, bo następny dzień już nie był wolny (Wielką Raczę zdobywaliśmy w piątek), a droga była długa. Wróciliśmy taką samą trasą, jak przyjechaliśmy na Słowację.
Komentarze
Prześlij komentarz