Rabka-Zdrój i okolice
Wyjazd do Rabki-Zdroju planowany był pierwotnie na długi weekend bożociałowy i związany był z planem zdobycia Turbacza. Jednakże pewne perypetie spowodowały, że musieliśmy go odwołać. Na szczęście udało się pojechać na początku lipca, czyli w dniach 30 czerwca - 5 lipca 2025 r.
Dzień 1
Paproć, Rabka-Zdrój
Ponieważ wyjazd był w dzień wolny, a nie po pracy, a zameldowanie mogliśmy mieć dopiero od godziny 16, zaplanowałem odwiedzić jeszcze po drodze górę Paproć, która zalicza się do Korony Beskidu Wyspowego.
W związku z tym nie kierowaliśmy się na Zakopiankę, tylko do Limanowej, odwiedzając uprzednio Lidla w Niepołomicach.
Jako że na Paproć można wjechać prawie na sam szczyt, nie było to męczące, ale obfitowało na końcowym odcinku w emocje wynikające z wąskiej drogi (na jeden samochód) i sporego nachylenia jezdni. Udało się wjechać bez spotkania kogokolwiek, chociaż na Paproci ludzie mają domy.
Widoki są już na parkingu:
![]() |
| Widok na masyw Kamionnej (801 m.) w Beskidzie Wyspowym |
![]() |
| obowiązkowy krzyż |
![]() |
| jest wiata na imprezy |
Ze swoimi 643 metrami Paproć jest najniższym szczytem wymaganym do Korony Beskidu Wyspowego. Jest to taka miejska góra pomiędzy Limanową a Tymbarkiem, od północy ograniczona doliną potoku Łososina, a od południa opadająca ku drodze krajowej nr 28 pomiędzy Mszaną Dolną a Limanową.
Pomimo karłowatości, z okolic szczytu roztaczają się panoramiczne widoki na Beskid Wyspowy w kierunku południowym:
![]() |
| nieco dalej w prawo: Mogielica, Łopień (961 m., pierwsze wejście 13.10.2024) i Ćwilin (1072 m., pierwsze wejście 14.06.2024) |
![]() |
| widok skrajnie w prawo: Ćwilin (1072 m.) i Śnieżnica (1007 m., pierwsze wejście 12.10.2024) rozdzielone przełęczą Gruszowiec (660 m.), nad którą wyłania się Babia Góra (1724 m.) w Beskidzie Żywieckim |
Powróciwszy do auta, udaliśmy się w dalszą drogę, zahaczając w Limanowej o kolejnego Lidla. Następnym przystankiem była przełęcz Gruszowiec. Po drodze minęliśmy Starą Wieś, gdzie trwała jeszcze obława na Tadeusza Dudę. Wjazdu do wsi strzegł policjant uzbrojony w karabin.
Na przełęczy znajduje się kultowy "Bar pod Cyckiem", gdzie zazwyczaj wstępujemy na jedzenie, będąc w tych okolicach. Oferuje atmosferę z lat 90-tych i smaczne jedzenie.
Bez wątpienia jest to jeden z dwóch najlepszych domków, jakie wynajęliśmy na bookingu. Niezwykle czysto, ale też stylowo, świetna lokalizacja, wygodnie i cały ogrodzony teren dla nas. Pola chce tam pojechać jeszcze raz - myślę, że znajdą się ku temu powody turystyczne :)
Po rozlokowaniu się, poszliśmy na spacer po Rabce. Bulwar wzdłuż Poniczanki, którym można dojść aż do Parku Zdrojowego, zaczyna się nieopodal Domku.
Dzień 2
Turbacz - pętla z Obidowej
Wyprawa na Turbacz miała dla nas duże znaczenie. Po pierwsze góra ta ma dla Moniki wartość sentymentalną, ponieważ w dzieciństwie bywała tu wiele razy, gdyż znajomi prowadzili schronisko na Turbaczu. Po drugie należy do Korony Gór Polski i jeszcze paru innych. Jednakże my przez długi czas myśleliśmy, że leży w obrębie Gorczańskiego Parku Narodowego i z tego powodu jest dla nas niedostępne, gdyż do Parku nie wolno wchodzić z psem. Pewnego razu, przez przypadek spostrzegłem jednak, że szczyt Turbacza, schronisko i kilka szlaków do nich prowadzących nie są objęte granicami parku. To stworzyło możliwość zrobienia ładnej pętli, nazbierania kilku szczytów do odznak i zarobienia niema 30 punktów GOT PTTK.
Początek szlaku znajdował się we wsi Obidowa (w jej części zwanej Parzygnatówka), ledwie 20 minut jazdy od naszej bazy.
Zostawiliśmy samochód na całkiem pustym, płatnym (10 PLN) parkingu i ruszyliśmy w kierunku pierwszego szczytu, tj. Bukowiny Obidowskiej.
Po niezbyt długim czasie docieramy do rozstaju szlaków przy niewybitnym wzniesieniu o nazwie Zbyrcok (985 m.), gdzie konsumowane jest śniadanie. Od tego miejsca wzniesienia, które będziemy pokonywali, nie będą zbyt imponujące aż do podejścia pod schronisko pod Turbaczem.
Po krótkim odpoczynku ruszamy w kierunku szczytu Bukowiny Obidowskiej, dokąd idzie się ok. 15 minut.
Kolejnym zdobytym szczytem było Hrube (1029 m.), które zalicza się do odznaki Tysięczników Karpat i Tysięczników Gór Polskich.
![]() |
| mniej więcej w tym miejscu wywinąłem orła |
Z okolic Bukowiny Miejskiej (1103 m.), która też nie była oznaczona (a zalicza się do Tysięczników Karpat i Tysięczników Gór Polskich), już dość dobrze było widać Turbacz.
Niebawem nachylenie terenu zaczęło się nieco zwiększać, bo zbliżaliśmy się do końcowego podejścia do schroniska na Turbaczu.
![]() |
| ponad Kotliną Orawsko-Nowotarską widać szczyty Magury Orawskiej i Fatry |
Nagle dochodzimy do Kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców.
18 grudnia 1944 r. w Gorcach rozbił się amerykański bombowiec B-24 Liberator, który wykonywał misję bojową na okupowaną Polską. Załogę, z wyjątkiem dowódcy, uratowali partyzanci Armii Krajowej. Obok kaplicy znajduje się rzeźba upamiętniająca to zdarzenie.
Nieopodal dołączyły do naszej trasy pozostałe szlaki z okolic Nowego Targu, tj. czarny, zielony i niebieski. Zaczęły się również otwierać widoki w kierunku Jeziora Czorsztyńskiego, Pienin i Magury Spiskiej...
I wreszcie upragniony odpoczynek: szarlotka i żurek. Schronisko PTTK im. Władysława Orkana na Turbaczu położone jest na wysokości 1283 m.n.p.m. Obecne, trzecie schronisko wybudowano w latach 1953-1958. W latach 1986-1996 gospodarzem schroniska była Jan Panasiewicz znajomy Jędrka, Bożeny, Moniki i Karola.
Po odpoczynku i zwiedzeniu schroniska, pozostał niewielki spacer w kierunku szczytu Turbacza.
I w końcu Turbacz (1310 m.). Najwyższy szczyt Gorców. Należy do Korony Gór Polski, ale również do Tiary Polskich Gór, Tysięczników Karpat i Gór Polskich, Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (zwykłej i dużej) i Korony Gorców.
Ze szczytu widoki są ograniczone lasem. Niemniej jednak kilka lat temu las został częściowo zniszczony przez wichurę, więc widać co nieco. Mniej zainteresowały zwłaszcza widoki w kierunku zachodnim.
![]() |
| na wszystkich wskazanych szczytach byliśmy |
![]() |
| Wielki Chocz (1611 m.) - najwyższy szczyt Gór Choczańskich, nasze pierwsze wejście 07.10.2023 |
![]() |
| Widoczny z prawej strony Kľak na południowym skraju Małej Fatry Luczańskiej jest odległy od Turbacza o 124 km |
Plan dalszej wędrówki obejmował zejście czerwonym szlakiem w kierunku schroniska na Starych Wierchach, ale nie od razu - planowaliśmy w pewnym momencie odbić w prawo nieoznakowaną ścieżką w kierunku Hali Turbacz, w celu zdobycia Czoła Turbacza. Potem mieliśmy kontynuować zejście czerwonym szlakiem do Starych Wierchów.
Po drodze towarzyszyły nam widoki na Beskid Wyspowy...
![]() |
| w kierunku Czoła Turbacza |
Na szczyt Czoła Turbacza nie było daleko.
![]() |
| końcowe podejście - tzw. Diabelski Kamień |
![]() |
| w tle na górze - schronisko na Turbaczu |
Czoło Turbacza (1259 m.) - szczyt należący do Tysięczników Karpat i Gór Polskich oraz Korony Gorców. Jest to piąty pod względem wysokości szczyt w Gorcach.
Ścieżka była w większości kamienista.
Po drodze zaliczyliśmy jeszcze trzy niepozorne szczyty, które jednak zaliczają się do Tysięczników Karpat i Gór Polskich. Jednym z nich był Obidowiec, który należy również do Korony Gorców. Pozostałe to Rozdziele (1188 m.) i Groniki (1027 m.).
25 maja 1973 r. na Obidowcu miała miejsce katastrofa dwusilnikowego samolotu sanitarnego Let L-200 Morava, który transportował chore dziecko do lotniska w Nowym Targu. Dziecko przeżyło katastrofę.
Po pewnym czasie doszliśmy do Schronisko PTTK im. Czesława Trybowskiego na Starych Wierchach, które znajduje się na wys. 968 m. Jest to drugie schronisko w tym miejscu, wybudowane w latach 1972-74.
| widok na masyw Bukowiny Obidowskiej |
Po przejściu około 21 km i sumie podejść 713 m. dotarliśmy około godziny 18 do samochodu. Cała wędrówka z przerwami trwała 9 godzin, ale dała 28 punktów GOT.
Do bazy wróciliśmy nieco okrężną trasą (Zakopianką), odwiedzając po drodze Biedronkę.
Dzień 3
Lubań
![]() |
| Lubań widziany ze schroniska na Turbaczu |
Lubań (1211 m.) to najwyższy szczyt Pasma Lubania - wyodrębnionej, południowo-wschodniej części Gorców. Góra oferuje widoki (zwłaszcza dzięki wieży widokowej na szczycie) i daje punkty do licznych odznak.
Wędrówkę postanowiliśmy rozpocząć na przełęczy Snozka, gdzie trzeba było jechać trzy kwadranse przez Nowy Targ.
Przełęcz Snozka (653 m.) w pobliżu wsi Kluszkowce oddziela Gorce od Pienin i znajduje się na niej bezpłatny parking. Można też tam coś zjeść w Zajeździe Zima (płatność gotówką) i kupić góralskie sery.
Kontrowersyjną atrakcją jest położony kilka minut spaceru od parkingu pomnik "Organy" Władysława Hasiora, który powstał w 1966 r.
Oficjalnie nazywał się do niedawna "Pomnikiem ofiar walk wewnętrznych po II wojnie światowej", a potocznie pomnikiem utrwalaczy władzy ludowej lub UBeliskiem.
Właściwa trasa przewidywała obejście góry Wdżar i wejście najkrótszą trasą na szczyt Lubania (niebieski szlak), a następnie powrót tą samą drogą.
Tatry zostawiliśmy za plecami.
![]() |
| Organy i Jezioro Czorsztyńskie |
Początkowo trasa wiodła po otwartym terenie, co dawało nam się we znaki, bo tego dnia było już bardzo gorąco (około 30 stopni). W dodatku ruszyliśmy późno (około 10) ze względu na długą wędrówkę poprzedniego dnia.
![]() |
| w oddali cel - wieża widokowa na Lubaniu |
![]() |
| w tle góra Wdżar (767 m.) |
Towarzyszyły nam też widoki na Pieniny.
![]() |
| z lewej - Trzy Korony od mniej atrakcyjnej strony (982 m.) |
W końcu dotarliśmy do lasu. Niestety w takiej temperaturze nie dawał zbyt dużego wytchnienia, ale chronił przez lampą na niebie.
Najbardziej strony odcinek był przed samym szczytem, od ruin bacówki, gdzie niebieski szlak łączy się z zielonym. Od tego miejsca było również najwięcej ludzi.
Na szczęście nie trwało to zbyt długo i po minięciu studenckiej bazy namiotowej na Lubaniu znaleźliśmy się pod szczytem.
Ludzi było sporo. Głównie jakieś obozy z księżmi, bo to góra papieska. Ale widoki z wieży to rekompensowały.
Widoki na północ:
![]() |
| zbliżenie na Pasmo Radziejowej w Beskidzie Sądeckim |
![]() |
| Radziejowa (1266 m.) - najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego |
Widoki na południe:
![]() |
| grupa Łomnicy |
![]() |
| grupa Gerlacha |
![]() |
| grupa Wysokiej |
![]() |
| Osobita (1687 m.) na północno-zachodnim krańcu Tatr i Wielki Chocz (1611 m.) |
Widoki na zachód:
Zjedliśmy, odpoczęliśmy i w dość dużym upale ruszyliśmy w dół.
Ale jakoś się udało. Trwało to wszystko z przerwami około 5 godzin, łącznie przeszliśmy ok. 12 km i 556 m różnicy wysokości, ale dało 17 punktów GOT.
Przed odjazdem posililiśmy się w Zajeździe Zima (smaczne placki z sosem grzybowym i frytki) oraz kupiliśmy oscypki.
Ale nie wróciliśmy jeszcze do domu - zaplanowany był objazd Jeziora Czorsztyńskiego i zdobycie punktów do Wagabundy.
Dzień 4
Szczebel
![]() |
| Szczebel na pierwszym planie widziany z Lubonia Wielkiego |
Prognozy na 3 lipca 2025 r. przewidywały temperaturę w cieniu 35 stopni Celsjusza. W takiej sytuacji zastanawialiśmy się, czy jest sens gdzieś iść i dokąd. W tym kontekście wróciliśmy do teorii, którą od dawna głosiłem z Moniką, ale trudno było przekonać do niej dwójkę śpiochów - że w góry wychodzi się skoro świt. Postanowiliśmy wcielić go w życie tego dnia, ale wybraliśmy też szlak, który będzie bardziej odpowiedni na taką pogodę (pierwotnie planowaliśmy Policę wraz z kilkoma szczytami w Beskidzie Żywieckim). Takim szlakiem było wejście na Szczebel.
![]() |
| Luboń Wielki i Szczebel (na środku po prawej) z masywu Jasienia |
Szczebel (976 m.) to wybitny szczyt w Beskidzie Wyspowym. Jest to góra, która dość długo dominuje nad okolicą, gdy jedzie się Zakopianką w okolicach Stróży i Pcimia. Szczebel należy do Korony Beskidu Wyspowego, Korony Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich i Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (zwykłej i dużej).
Najkrótszy szlak prowadzi z przełęczy Glisne, z której wchodziliśmy w 2024 r. na Luboń Wielki. Z tego miejsca postanowiliśmy również wejść na Szczebel.
Przełęcz nie była daleko od naszej bazy. To też zdecydowało o wyborze trasy. Dzięki temu i zmobilizowaniu się do wczesnego wstania z łóżka, mogliśmy zameldować się na starcie kilka minut po siódmej rano. Na miejscu jest prywatny parking za 15 PLN (właściciel mieszka w domu po drugiej stronie głównej ulicy).
Ze szczytu roztaczają się widoki na wschód i północ, czyli w kierunku Beskidu Wyspowego i Makowskiego.
Najlepsze widoki rozpościerają się jakieś 150 m od szczytu w kierunku północno-zachodnim (czerwony szlak w kierunku na Lubień) z polany, z której startują paralotnie.
![]() |
| masyw Lubomira (904 m.) w zbliżeniu |
![]() |
| zbliżenie na masyw Ciecienia (829 m.) i Wierzbanowskiej Góry (778 m.), wieś w dole to Kasinka Mała |
![]() |
| Pola na tle Beskidu Makowskiego |
![]() |
| Kraków - Nowa Huta |
![]() |
| Parafia Nawiedzenia NMP w Kasince Małej |
Niebawem rozpoczęliśmy schodzenie tą samą trasą.
I już około 10 byliśmy przy aucie, przed nadejściem największego upału. Po drodze nie spotkaliśmy nikogo. Na parkingu nasz samochód również stał sam, więc także nikt nie poszedł na Luboń Wielki.
Do bazy wróciliśmy robiąc kółko wokół Lubonia.
Dzień 5
Sałasz i Jaworz
![]() |
| Masyw Jaworza widziany z Mogielicy |
Na kolejny dzień prognozy przewidywały burze, deszcz i spadek temperatury o 20 stopni. W związku z tym nie mieliśmy skonkretyzowanego planu i zamierzaliśmy reagować dynamicznie. Prognozy pogody z rozmaitych portali i aplikacji śledzone od samego rana wskazały, że miejscem bez opadów położonym w rozsądnej odległości oraz dającym punkty GOT i coś do odznak, będzie masyw Jaworza w Beskidzie Wyspowym, na wschód od Limanowej.
W masywie znajdują się dwa szczyty należące do Korony Beskidu Wyspowego - Sałasz (909 m.) i Jaworz (918 m.). Jaworz zalicza się też do Korony Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich i Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (zwykłej i dużej).
![]() |
| na horyzoncie masyw Jaworza widziany z Lubania w Gorcach |
W masywie znajdują się dwa szczyty należące do Korony Beskidu Wyspowego - Sałasz (909 m.) i Jaworz (918 m.). Jaworz zalicza się też do Korony Najwybitniejszych Szczytów Karpat Polskich i Korony Najwybitniejszych Szczytów Gór Polskich (zwykłej i dużej).
Na początek wędrówki wybrałem położone na wysokości ponad 600 m. okolice stacji narciarskiej Limanowa Ski.
Po godzinie drogi mogliśmy rozpocząć wędrówkę. Ze względu na niskie temperatury, nie śpieszyliśmy się i wystartowaliśmy na szlak około godziny dziesiątej.
Niestety okazało się, że prognozy kłamały i tutaj też padało.
![]() |
| masyw Jaworza z okolic naszego parkowiska |
![]() |
| widok w kierunku zachodnim na Beskid Wyspowy |
Po założeniu odpowiedniego przyodziewku, ruszyliśmy z entuzjazmem ku wyzwaniu.
Po drodze można było oglądać ciekawą architekturę sakralną.
Niebawem weszliśmy w las i dotarliśmy do przełęczy pod Sałaszem.
Po dotarciu do Sałaszu Zachodniego (869 m.) teren zaczął się wypłaszczać, gdyż odtąd szliśmy grzbietem góry.
Po jakimś czasie osiągnęliśmy pierwszy cel wyprawy. Jak udało mi się dowiedzieć, sałasz to po prostu gwarowe określenie na szałas. Góra należy do Pasma Łososińskiego Beskidu Wyspowego.
Jaworz jest najwyższym wzniesieniem Pasma Łososińskiego. Kiedyś używano również nazwy Patria. Na szczycie znajduje się zadaszony stolik z ławkami.
Plan przewidywał dojście aż do wieży widokowej na Jaworzu, ale okazało się, że trzeba by było zejść ok. 100 m w dół, a potem wrócić. Zatem zrezygnowaliśmy i wróciliśmy tą samą drogą. Na całej trasie spotkaliśmy tylko jedną grupę kilku osób.
![]() |
| Na horyzoncie Modyń (1029 m.) |
![]() |
| W oddali Pieniny |
Stromy odcinek pokonywaliśmy już bez opadów. Aczkolwiek pies i tak już był brudny i dopiero wykruszyło się to w samochodzie.
Na przełęczy pod Sałaszem po raz ostatni podziwialiśmy widoki. Ale przebyta trasa nie obfitowała w nie, nawet po ustąpieniu chmur. Jednak sprawdziła się jako szlak na niepogodę i dała 16 punktów GOT.
![]() |
| z lewej Mogielica (1171 m.), z prawej Łopień Środkowy (955 m.) |
Wracając, oczywiście zatrzymaliśmy się na obiad w Barze pod Cyckiem na przełęczy Gruszowiec.
Dzień 6
Homecoming
W domku mogliśmy być do godziny trzynastej. Ale postanowiliśmy szybko wrócić do domu, żeby wykorzystać jeszcze ładną, sobotnią pogodę. Zwłaszcza że Pola nie odniosła się entuzjastycznie do mojej propozycji, żeby o siódmej rano wyjść w góry i wrócić przed południe ;-)


















































































































































































































Komentarze
Prześlij komentarz