Jesienny Beskid Wyspowy i Makowski


W dniach 11-14 października 2024 r. postanowiliśmy zorganizować finał sezonu górskiego w polskich górach. Częściowo umotywowane było to chęcią zdobycia punktów GOT (Górska Odznaka Turystyczna PTTK) dla Poli, ponieważ brakowało jej punktów z wędrówek po polskich górach, których musi być przynajmniej połowa do zdobycia odpowiednich odznak.

Poza tym była możliwość zwiększenia zdobyczy w Klubie Zdobywców Koron Gór RP. Skład był tym razem 3-osobowy + Balu.

Dzień 1 - Dojazd


Naszą bazą była miejscowość Stróża, gmina Pcim, powiat myślenicki. Wyruszyliśmy tam w godzinach popołudniowych (po dwukrotnym wracaniu się do domu, bo czegoś zapomnieliśmy). Trasa to droga ekspresowa S7, przy czym Kraków ominęliśmy bocznymi drogami m.in. przez Nową Hutę, ponieważ miasto nie ma jeszcze domkniętej obwodnicy (jest szansa, że w przyszłym roku to się zmieni). Unikaliśmy też Zakopianki, gdyż mapy Google pokazywały duże korki na wyjeździe w kierunku Zakopanego. Po zrobieniu zakupów w Wieliczce, krętymi, bocznymi drogami Pogórza Wielickiego dotarliśmy do Myślenic, a następnie fragmentem Zakopianki do Stróży.

Wynajęty domek to nowy obiekt, niedawno wybudowany i od niedawna na booking.com

zdjęcia zrobione w kolejnych dniach - jak dojechaliśmy, było już ciemno





Bardzo miły właściciel przywitał nas, wręczył klucze i opowiedział co i jak. Dom położony jest na dużej działce, ogrodzonej z każdej strony, co ma istotne znaczenie w przypadku Sierścia. Dom jest ogrzewany - na dole klima lub koza, na górze grzejnik elektryczny.








Dzień 2 - Krzystonów, Pieżgula, Kutrzyca, Jasień, Śnieżnica

Zaplanowane na ten dzień 2 wędrówki miały skutkować zdobyciem 5 tysięczników.

masyw Jasienia z Modyni

Śnieżnica widziana z Łopienia

Pierwsza z nich obejmowała 4 tysięczniki znajdujące się w masywie Jasienia, który jest trzecim pod względem wysokości szczytem Beskidu Wyspowego.
Początek naszego szlaku znajdował się we wsi Szczawa w przysiółku Białe i trzeba było tam dojechać autem:


Z prawie pustego parkingu wyruszyliśmy w taką drogę:


Szlak był przyjemny i pusty. Przynajmniej do wejścia na główny grzbiet.




Po drodze czekały pyszne dary lasu:



Można też było spotkać milusińskich:

salamandra plamista

Zrobiliśmy przystanek na Polanie Wały (950 m.n.p.m.). Stąd już było blisko na pierwszy szczyt, czyli Krzystonów.



polana wyposażona była w nowoczesną infrastrukturę kuchenną


Nie więcej jak 15 minut dalej:


Następnie ruszyliśmy w stronę Pieżguli.



Z tą Pieżgulą to jest ciekawa sprawa. Klub Zdobywców Koron Gór uwzględnia ją na liście tysięczników polskich Karpat, ale nie ma jej na żadnej popularnej mapie w rodzaju mapy.cz, mapy turystycznej czy map Google. Jedyna mapa, na której udało się znaleźć ten szczyt, to stara mapa topograficzna na geoportalu:


W każdym razie była tuż przed Kutrzycą, a Klub zalicza jako zdobycie szczytu przejście w jego pobliżu, jeżeli szczytem nie prowadzi szlak.
Tymczasem pojawiły się pierwsze widoki:

Szczyty Beskidu Wyspowego: z lewej Luboń Wielki (1022 m.n.p.m., pierwsze wejście 15.06.2024), z prawej Szczebel (977 m.n.p.m.), za nimi Beskid Makowski, na lewo od Lubonia w oddali majaczy Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) - najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego 

czas na selfie



Zdobycie Kutrzycy dopełniło tiarę Beskidu Wyspowego (do tiary danego pasma zaliczają się trzy najwyższe szczyty, aczkolwiek jest tu błąd, gdyż nie uwzględniono wyższego od Kutrzycy Jasienia - niektóre źródła podają jego niższą kotę).


widok z Polany Skalne spod wierzchołka Kutrzycy na południowy wschód

widok z Kutrzycy na wschód - Modyń (1029 m.n.p.m., Góra Zakochanych, pierwsze wejście 15.06.2024)

Pozostał jeszcze Jasień....


...udało się.


zazwyczaj zostawiamy na szczycie ręcznie malowany kamień z napisanym kodem pocztowym w ramach zabawy "kamienie w drodze" - potem w internecie można sprawdzić, czy go ktoś znalazł i gdzie przeniósł

widok spod Jasienia na Mogielicę (1170 m.n.p.m., najwyżsczy szczyt Beskidu Wyspowego, pierwsze wejście 14.06.2024)

I z powrotem do samochodu.


Drugą częścią wycieczki w tym dniu było wejście na Śnieżnicę (1007 m.n.p.m.). W tym celu pojechaliśmy na przełęcz Gruszowiec (660 m.n.p.m.).


Plan przewidywał wejście i zejście tą samą drogą. W czerwcu wchodziliśmy tak stąd na Ćwilin (1072 m.n.p.m.).


Podejście prowadziło w większości szeroką, kamienistą ścieżką przez las.


Podczas tego wyjazdu w ogóle niewiele było miejsc błotnistych, co burzy nieco moje wyobrażenie o Beskidach.


Aczkolwiek Beskid Wyspowy trochę się różni od pozostałych, ponieważ prawie każdy szczyt jest wybitny i wyraźnie wyodrębnia się z okolicy.

znikające kijki

tu się prawie wywaliłem, idąc tyłem w celu zrobienia zdjęcia

i tak cały czas

pierwsze błotko - pod szczytem


Śnieżnica (1006 m.n.p.m.) - wybitny szczyt w Beskidzie Wyspowym, oddzielony od Ćwilina przełęczą Gruszowiec. Nazwa wywodzi się z tego, że na północnym stoku istnieje zagłębienie, w którym najdłużej w okolicy utrzymuje się śnieg. Na zachodnim zboczu ulokowana jest stacja narciarska Kasina z wyciągiem krzesełkowym, latem nieczynnym.




Kilka minut od szczytu znajduje się polana widokowa, służąca również jako miejsce startu dla paralotni. Prowadzi tam dość strome zejście, ale widoki są niezłe.

widok na północ: na środku Ciecień (829 m.n.p.m.) w Beskidzie Wyspowym, tuż za nim po prawej Grodziko (618 m.n.p.m.), od lewej szczyty Beskidu Makowskiego - Łysina (891 m.n.p.m.) i Kamiennik Południowy (827 m.n.p.m.)

Beskid Makowski: najwyższy Lubomir (904 m.n.p.m.), zaraz obok Łysina (891 m.n.p.m.), dalej na prawo Kamiennik Południowy (827 m.n.p.m.)

Ciecień w zbliżeniu

widok na prawo od Ciecienia na końcówkę Beskidu Wyspowego i Pogórze Wiśnickie

jw.


przełęcz Gruszowiec i Ćwilin

Ten dzień zakończyła obiadokolacja w Barze pod Cyckiem, który szczerze polecamy:

trasa powrotu spod Cycka

Dzień 3 - Lubomir, Łysina i Łopień

Pasmo Lubomira widziane ze Śnieżnicy

Łopień znad przełęczy Gruszowiec

Podobnie jak poprzedniego dnia, przewidziane były dwa hajki, do których początku trzeba było dwa razy dojechać. Jeśli chodzi o Lubomir i Łysinę, mieliśmy stosunkowo blisko, bo do Pcimia. Tam należało dotrzeć jednak dość wysoko, do miejsca o nazwie Kudłacze (ok. 700 m.n.p.m.), co pozwoliło na zaoszczędzenie sporo czasu na podejście.


A szlak wyglądał tak:


Po dotarciu na wąską, asfaltową drogą na parking (płatny 10 zł za cały dzień), oczom naszym ukazały się po raz pierwszy w trakcie tego wyjazdu Tatry:



Tatry Wysokie z Kudłaczy - część wschodnia; poniżej masywu Łomnicy - Tatry Bielskie (Płaczliwa Skała i Hawrań)

Tatry Wysokie z Kudłaczy - część środkowa

Tatry Wysokie z Kudłaczy - część zachodnia

Tatry Zachodnie z Kudłaczy - masyw Bystrej (najwyższego Szczytu Tatr Zachodnich); Starorobociański Wierch to najwyższy szczyt polskich Tatr Zachodnich

Tatry Zachodnie z Kudłaczy - c.d.

Ponieważ niesamowicie wiało, musieliśmy się porządnie przyodziać od stóp do głów i niezwłocznie ruszyć w trasę.

Widok z drogi do schroniska PTTK na Kudłaczach w kierunku Beskidu Żywieckiego: najwyższa na zdjęciu Polica (1369 m.n.p.m.), Babia Góra niewidoczna, zasłonięta przez chmury

Schronisko PTTK na Kudłaczach; opinie skrajne, polecana zupa z czosnku niedźwiedziego; jedyne schronisko, do którego można dojść z Krakowa w jeden dzień (9h)




Na pierwszy szczyt nie było daleko.


Łysina (891 m.n.p.m.) jest drugim pod względem wysokości szczytem Beskidu Makowskiego (zwanego też Beskidem Średnim), ale mało wybitnym, ponieważ znajduje się w masywie Lubomira.


zostawiliśmy kotki

Balu chciał oscypka



to jest szczyt Trzy Kopce


Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza na Lubomirze

Lubomir (904 m.n.p.m.) - najwyższy szczyt Beskidu Makowskiego, zaliczany często do Beskidu Wyspowego. Nazwa pochodzi od nazwiska księcia Kazimierza Lubomirskiego. Nadano ją w 1932 r. w uznaniu jego zasług (w 1922 r. ofiarował domek myśliwski i 10 ha lasu na szczycie zwanym wówczas Łysiną pod budowę obserwatorium astronomicznego). Obecny budynek obserwatorium pochodzi z 2007 r.



Zdobycie Lubomira dopełniło zdobywanie odznaki popularnej w ramach Tiary Gór Polskich (minimum 5 szczytów spośród 3 najwyższych w każdym paśmie).




W drodze powrotnej zrobiliśmy przerwę śniadaniową na Spadzistej Polanie:

północne krańce Beskidu Wyspowego i Pogórze Wiśnickie

Grodzisko (617 m.n.p.m.)

szczyty północnej części Beskidu Wyspowego: na środku Ciecień (829 m.n.p.m.), na prawo w oddali Kamionna (802 m.n.p.m.)


pyszności z lasu

Po powrocie na parking udaliśmy się w trasę do miejsca startu kolejnej wędrówki - na przełęcz Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego w Beskidzie Wyspowym.


Krótko po rozpoczęciu podróży zaczął padać deszcz. Początkowo wydawało się, że będzie to chwilowe. Z czasem zaczęliśmy się zastanawiać, czy dalsza podróż ma sens - mogliśmy odbyć ostatnią wycieczkę ostatniego dnia, czyli w poniedziałek, ponieważ miała być stosunkowo krótka.


Na przełęczy jeszcze nieco padało, ale nie był to intensywny deszcz. Zaparkowaliśmy na parkingu płatnym (3 zł za każdą rozpoczętą godzinę) i zdecydowaliśmy, że spróbujemy, bo w takich warunkach też trzeba nabywać doświadczeń.


Trzeba pamiętać, że z tego miejsca startuje również szlak na Mogielicę, czyli najwyższy szczyt pasma. Podobno były przypadki, że ktoś chciał na Mogielicę, a poszedł na Łopień.

każdy sobie coś tam ogląda


ktoś nie chciał iść, a potem nie można było dogonić



Łopień (951 m.n.p.m.) - rozległy masyw zaliczany do najwybitniejszych szczytów Beskidu Wyspowego. Według legend, wielkolud Łopień był małżonkiem Mogielicy. Szczyt jest obecnie w większości zalesiony, na szczycie znajdują się dwie polany. Kiedyś cały szczyt pokrywała hala, ponieważ w okresie przeludnienia Podhala (do II. wojny światowej) karczowano położone wysoko zbocza gór w celu pozyskania terenów pod uprawy. Z czasem z tego zrezygnowano i hale zarosły.


Wszyscy siedzieli na polanie szczytowej (Polana Jaworze), a ja odkryłem polaną widokową, na której nie było nikogo:



Ćwilin (1071 m.n.p.m., pierwsze wejście 14.06.2024), zza niego wychyla się Luboń Wielki (1022 m.n.p.m., pierwsze wejście 15.06.2024)

widok na wieś Jurków

takie rzeczy miałem za plecami



widok na żonę Łopienia

Ta wycieczka kończyła sezon górski. Następne może w przyszłym roku. W kolejnym wpisie zrobię podsumowanie sezonu.

Tymczasem trzeba było wrócić do miejsca zakwaterowania. Pod drodze odwiedziliśmy Bar pod Cyckiem. Mieliśmy szczęście - rozpoczęła się ulewa, a chmury przesuwały się poniżej szczytów.



Przy okazji warto zaznaczyć, że czasem lepiej unikać przejazdu przez Mszanę Dolną, gdyż potrafi się zakorkować. Tak też było tym razem, więc objechaliśmy miasto z drugiej strony Lubogoszcza. Jak się okazało, na Zakopiance też był korek, więc jechaliśmy drogą równoległą.

Dzień 4 - Lanckorona, Kalwaria Zebrzydowska, Tyniec i powrót do domu

Po spakowaniu się, wyruszaliśmy w drogę powrotną, odwiedzając po drodze miejsca, które zaliczają się do odznak Wagabundy.
Oczywiście nie był bym sobą, gdybym pojechał najłatwiejszą trasą:


Ale dzięki temu można było jeszcze trochę zwiedzić wioski Beskidu Makowskiego.

Lanckorona to zabytkowe, drewniane miasteczko położone wśród malowniczych wzgórz Pogórza Wielickiego.













Okazało się, że można zdobyć jeszcze jeden szczyt przy okazji podejścia pod ruiny zamku - Lanckorońską Górę (545 m.n.p.m.).





Lanckorona jest czasem nazywana miastem aniołów ze względu na odbywający się tu przed Bożym Narodzeniem Festiwal Aniołów.






Następnie udaliśmy się do niedalekiej Kalwarii Zebrzydowskiej, żeby zobaczyć manierystyczny zespół architektoniczny i krajobrazowy oraz park pielgrzymkowy.









Pola stwierdziła, że ta postać wygląda jak czarownik z Harry'ego Pottera

Ostatnim punktem wycieczki było Opactwo Benedyktynów w Tyńcu







Potem pozostał już powrót do domu, gdzie zameldowaliśmy się około trzeciej po południu.



Komentarze